Białoruskie Europejsckie Zrzeszenie Bialoruska Muzyczna Partyzantka Smieszny Lukaszenka  
Strona Główna\ INFORMACJA
Ogranizacja: Statut, Czlonkostwo, dodatkowe Informacje
Spojrzenie na Białoruś z Kalisza
Źródło: "Zycie Kalisza", aut.: Dariusz Dymalski, 2006-01-22


Na zaproszenie kaliskiego oddziału Stowarzyszenia Konserwatywno-Liberalnego KoLiber w naszym mieście gościł Vital Voranau - emigracyjny białoruski pisarz, publicysta, tłumacz, przewodniczący Białoruskiego Kulturalno-Naukowego Centrum w Poznaniu. W auli III LO im. Mikołaja Kopernika spotkał się z kaliskimi licealistami

- Jestem bardziej zaangażowany w sprawy kultury, ale na Białorusi trudno oddzielić kulturę od polityki. Mam jednak nadzieję, że Polacy i Białorusini mają przed sobą wspólną, demokratyczną przyszłość, choć na razie Białoruś jest na innej drodze - rozpoczął swe wystąpienie Vital Voranau.
23-letni emigrant jest studentem filologii angielskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i ma już w swoim dorobku znaczące osiągnięcia translatorskie. Do nich można zaliczy między innymi tłumaczenia na białoruski "Czekając na Godota" Samuela Becketa i co ciekawe "Kubusia Puchatka", który dzięki Voranau po raz pierwszy ukaże się w języku białoruskim. Obecnie wraz z "Zeszytami Poetyckimi" z Gniezna przygotowuje antologię współczesnej poezji białoruskiej. Oprócz działalności w Kulturalnym-Naukowym Centrum w Poznaniu, Vital Voranau jest też w stolicy Wielkopolski przedstawicielem Związku na rzecz Demokracji w Białorusi.
- Mój kraj postrzegany jest często w Polsce jako państwo bardziej egzotyczne aniżeli te, które leżą znacznie dalej. Dzieje się tak za sprawą jednego człowieka, Aleksandra Łukaszenki, i podległemu prezydentowi aparatowi władzy. Łukaszenko w 1994 roku w sposób legalny został prezydentem, ale od tamtej pory jego działania są najczęściej niezgodne z konstytucją. W tym roku, po wcześniej sfałszowanym referendum, będzie po raz trzeci ubiegał się o prezydenturę. Wybory odbędą się trzy miesiące przed planowanym wcześniej terminem. Wszystko po to, aby utrudnić kampanię kandydatowi opozycji, który nie ma szans na przedstawienie swoich racji w telewizji. Stacje telewizyjne są w pełni kontrolowane przez obecne władze, każde informacje podlegają cenzurze, oficjalnie nie można kupić wolnej prasy. Dlatego też kandydat opozycji musi prowadzić kampanię, którą określamy jako kampanię "od drzwi do drzwi" - mówił Voranau.
Gość z Białorusi udowadniał też, że jego ojczysty język czasem wydaje się bliższy polskiemu aniżeli rosyjskiemu. Mówił o "cierniowej drodze języka białoruskiego", który skutecznie spychano do podrzędnej roli, czego efekty są również dzisiaj widoczne. Jaskrawym przykładem tego jest chociażby fakt, że w Grodnie nie ma ani jednej szkoły z językiem białoruskim. Są oczywiście z rosyjskim, a także kilka z językiem polskim.
- Nasz kraj był i pozostaje pod "zaborem" rosyjskim ponad 200 lat, co dramatycznie odbija się na rozwoju i funkcjonowaniu języka białoruskiego - stwierdził Voranau.
Młodzież z III LO i z II LO najbardziej zainteresowana była nastrojami w społeczeństwie białoruskim. Jedno z ciekawszych pytań dotyczyło orientacji wschodniej i zachodniej w tym kraju.
- Tak się składa, że moi rodzice pochodzą z zupełnie innych regionów Białorusi. Na wschodzie urodził się mój ojciec. Ludzie są tam na pewno bardziej otwarci i gościnni. Z drugiej strony swoje domostwa otaczają wysokimi płotami, przez które trudno dostrzec gospodarstwo. Na zachodzie Białorusi, skąd pochodzi moja mama, jest zupełnie odwrotnie. Domy otoczone są płotkami, jest na pewno czyściej, ale ludzie są już bardziej skryci, starają się zachować prywatność. Przeciętny Białorusin stroni od politycznych orientacji, ale to jest zupełnie zrozumiałe. Ludzie nadal obawiają się represji, lecz nadejdzie moment, że przełamią strach i przyłączą się do demokratycznych przemian. Jedno jest pewne, jeśli Białorusini będą chcieli zmian, to muszą je sami przeprowadzić. Możliwy jest na przykład scenariusz ukraiński - powiedział Vital Voranau.
Zdaniem Vitala Voranaua Aleksander Łukaszenko od wielu lat prowadzi propagandową ofensywę, mającą na celu przede wszystkim odwrócenie uwagi społeczeństwa od najważniejszych problemów kraju. Dotyczy to również sportu. Białoruski przywódca jest nie tylko prezydentem kraju, ale także szefem tamtejszego Komitetu Olimpijskiego. Lubi ponoć szczególnie biegać na nartach i ze względów propagandowych dba o rozwój sportu wyczynowego. W samym tylko Mińsku jest na przykład kilkanaście lodowisk.
- Czy nie obawia się pan, że pomoc, której opozycja białoruska oczekuje na przykład od Polski czy innych krajów, nie służy jakimś koniunkturalnym interesom - padło pytanie z sali.
- My nie oczekujemy od demokratycznych krajów jakiegoś konfrontacyjnego zaangażowania w sprawę białoruską. Zresztą niczego takiego nie dostrzegamy. Oczywiście, każdy kraj może mieć jakieś swoje interesy w tej sprawie, ale na pewno nie obawiamy się, aby były one zagrożeniem dla suwerenności Białorusi. Z takim zagrożeniem mamy do czynienia z zupełnie innej strony i myślę, że Polacy zdają sobie z tego sprawę - odpowiedział Voranau.
W auli III LO dowiedzieliśmy się też, że istnieją pewne podobieństwa między Białorusią i Wielkopolską.
- W Kaliszu jestem po raz pierwszy, ale w Wielkopolsce spędziłem już sporo czasu. Wiem, że wasz region często dowcipnie określa się jako "Pyrlandię". Otóż niemal identycznie od wielu lat mówi się o Białorusi, która również jest ziemniaczanym zagłębiem.
W roli gospodarzy spotkania w "Koperniku" wystąpili: Sławomir Przygodzki - nauczyciel historii i WOS w III LO, Arkadiusz M. Wieczorek - prezes kaliskiego oddziału Stowarzyszenia KoLiber oraz Piotr Cecotka - wiceprezes tegoż odziału. (red)